100 tysięcy prenumeratorów cyfrowej Wyborczej to sukces. Polemika z Łukaszem Kotkowskim ze Spider’s Web

Gazeta Wyborcza z wielkim hukiem ogłosiła, że pozyskała 100 tysięcy osób płacących za treści dziennika w Internecie. Niestety, w komunikacie nie podano, jaki procent wykupił wersję Premium. Mimo wszystko widoczne jest, że wysiłki właściciela tytułu idą ku przesunięciu czytelników z wersji papierowej na wersję cyfrową dziennika. Ten sukces w sposób niejednoznaczny skomentował w swoim tekście „Gazeto Wyborcza, masz 100 tys. płacących za paywalla. Powiem Ci co zrobić,żeby było ich więcej”  jeden z redaktorów Spider’s web Łukasz Kotkowski, który gratulując jednocześnie krytykuje model prenumeraty Wyborczej. Warto zaznaczyć, krytykuje – nie korzystając („To ogromny sukces, ale ja wiem, że nie dołączę do tego grona w przewidywalnej przyszłości”). Jako stały prenumerator wersji Premium i także odnotowujący na bieżąco uwagi odnośnie oferty cyfrowej chciałbym się odnieść do zarzutów stawianych przez red. Kotkowskiego.

Autor narzeka, że prenumerata w wersji podstawowej kosztuje 20 zł („[…] przekonać taką rzeszę ludzi w naszym kraju do płacenia za treści w Internecie to nie lada sukces. Tym bardziej, że prenumerata znowuż taka tania nie jest. 20 zł miesięcznie piechotą nie chodzi […]). Przypominam, że jest to cena standardowa. Mnie, jako czytelnikowi wersji Premium przez prawie trzy lata, raz zdarzyło się zapłacić za prenumeratę zgodnie z cennikiem. Promocje za dostęp do paywalla, to stan normalny. Najczęściej są to upusty sięgające 40-50% ceny widniejącej w cenniku. Czy więc 10 zł, to jest naprawdę tak dużo za dostęp do całej webowej Wyborczej poszerzonej o archiwum?

Rozumiem wzburzenie autora, który narzeka na niezrozumiały mechanizm liczenia bezpłatnych artykułów („komunikat [wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu – przyp. aut.] witał mnie na ich stronach już wcześniej, nawet wtedy, gdy przeczytałem jeden-dwa artykuły. Nie wiem, czy po prostu Wyborcza tylko na tyle pozwala, czy może algorytmy naliczające ruch na stronie mylnie zliczają wejścia, ale pozostaje faktem, że bez subskrypcji na Wyborczej przeczytać nie mogę praktycznie nic”). Nie zamierzam tutaj bronić Agory, bo faktycznie coś jest schrzanione i system „liczenia” darmowych tekstów nie działa dobrze. Sam zaglądając w pracy w trybie incognito na strony Wyborczej zauważyłem, że po 2-3 artykułach dostęp został zablokowany. Nie wiem, co jest tego powodem. Nadużyciem wydaje mi się narzekanie red. Kotkowskiego na to, że nie wie, czy treści, za które chce płacić są tego warte. Nie dziwię mu się, w końcu kto by chciał płacić 20 zł za jeden artykuł nieznanej długości. Sam wspominałem, że dziennikowi Agory brak w ofercie prenumeraty prepaid, gdzie czytelnik mógłby płacić „w detalu” jedynie za konkretne artykuły. Taki system jest wdrożony w  Tygodniku Powszechnym obok  klasycznej prenumeraty cyfrowej. Przypomnę: 20 zł to cena dostępu do strony web dziennika na okres miesiąca, a nie liczby artykułów.

Fragment cotygodniowego newslettera dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej.

Zgadzam się z autorem wpisu: Pomysł The New Yorkera jest naprawdę świetny i godny naśladowania („czytelnik otrzymuje darmowy dostęp do 10 artykułów miesięcznie, potem płaci dolara tygodniowo. I za tę symboliczną opłatę dostaje dostęp nie tylko do artykułów na stronie, ale też do magazynu New Yorker, który co tydzień ląduje na mailu”).  Wyborcza wykonała ogromną pracę, by przekonać, że warto płacić za treści cyfrowe. Szkoda, że zaniedbuje edukację tych czytelników, którzy dotąd przyzwyczajeni są do papieru. Brakuje coś w rodzaju newslettera, spisu linków do artykułów z podziałem na działy i dodatki, z których osoby mogłyby bezpośrednio wchodzić na stronę z tekstem artykułu. W zamian za to co tydzień co prawda każdy abonent otrzymuje mail z najlepszymi tekstami z ostatniego tygodnia. Poza tym procedura zakupu prenumeraty, szczególnie Premium, jest zbyt skomplikowana o czym także kiedyś już wspominałem.

Wróćmy jednak do tekstu Łukasza Kotkowskiego: w prenumeracie New Yorkera za dolara tygodniowo otrzymuje mailowy Magazyn New Yorkera. Cena dolara obecnie wynosi około 4 zł, czyli miesięcznie średnio wychodzi około… 20 zł za każdy rozpoczęty w miesiącu tydzień. W Wyborczej cena jest podobna z tą różnicą, że naliczana jest miesięcznie, a nie tygodniowo.

Kilkakrotnie autor podkreśla, że jedynym sposobem jest dodawanie do prenumeraty wartości dodanej. Dziennik z ul. Czerskiej także dodaje swoje gratisy: w zeszłym roku taką wartością dodaną były spotkania m.in. z byłym korespondentem Gazety Wyborczej w Rosji Wacławem Radziwonowiczem. Poza tym, jako prenumerator, otrzymałem zaproszenie na spotkanie z Człowiekiem Roku GW prof. Tymothym Snyderem, jeszcze przed publicznym ogłoszeniem jego nazwiska. Spotkanie odbywało się w Warszawie. Pewnie większość prenumeratorów nie mogła z niego z korzystać, ale już z wcześniejszego dostępu do reportażu śledczego na temat powiązań min. Antoniego Macierewicza z byłymi agentami wywiadu PRL autorstwa Tomasza Piątka, czy wywiadu z Radosławem Sikorskim, skorzystać mógł już każdy płacący za dostęp cyfrowy. O innych moich pomysłach także już miałem okazję pisać.

Nie rozumiem zachwytów nad cyfrową mutacją polskiej edycji Newsweeka („Na polskim rynku doskonale robi to Newsweek, który w swojej subskrypcji Newsweek Plus dodaje tak wiele treści za tak relatywnie niewielką opłatą, że aż chce się płacić”). Po świetnej aplikacji na iOS/Android, którą opisywałem na Bez Druku pozostało już tylko wspomnienie. To co redakcja oferuje obecnie, to jakaś mutacja pliku typu pdf.

O wiele bardziej odpowiednim przykładem jest tygodnik Polityka, który pod marką Polityka Cyfrowa rozwija swoją ofertę prenumeraty elektronicznej. W cenie o złotówkę tańszą, bo po 18,99 zł za miesiąc otrzymujemy dostęp do tygodnika Polityka na iOS/Android oraz świetnie opracowany plik ePub/mobi na czytniki, a także dostęp do wydań specjalnych  przez web reader. Szczególne wrażenie robi na mnie wersja na czytniki, bo jest po prostu zrobiona identycznie jak ta z Kindle Store. Newsweek wygląda przy tym jak amatorka. Szkoda, że przez tyle lat nie znaleziono czasu by zrobić to profesjonalnie.

Wyborcza zasłużyła na pochwały. Cyfrowa prenumerata wygląda świetnie, a przy odrobinie wysiłku i regularnie wprowadzanych poprawkach może być tylko lepiej. 100 tysięcy prenumeratorów płacących za treści to ogromny sukces.

  • Magdalaena

    1. Strasznie mnie razi to, że wyborcza zachowuje się tak, jakby paywall i pomysł płacenia za treści był ich nowym niesamowitym pomysłem. A przecież od września 2012 r. funkcjonowało Piano i czytałam wyborczą online w ten sposób. W dodatku w 2014 r. kiedy przechodzili z Piano na swój paywall, mieli spory problem z integracją systemów (w pewnym momencie miałam 3 odrębne konta do obsługi tego portalu).

    2. Zastanawiam się, jak ktoś może oceniać możliwość czytania czasopisma według formy cyfrowej a nie według TREŚCI. Gdyby Nasz Dziennik wprowadził jak najbardziej fikuśne wydanie cyfrowe, to i tak nie zacznę go czytać. I niestety Polityka ostatnio ma coraz słabszą treść – krótkie artykuły, za dużo komentarzy …. Za to Powszechny wyraźnie zyskuje na jakości i podobno czyta go sporo osób, które nie są praktykującymi katolikami.