„Czytaj KRK!” promocja e-czytelnictwa. Opis akcji i podsumowanie I etapu

imagesCo jakiś czas w naszym pięknym kraju organizowane są akcje popularyzujące e-czytelnictwo. W zeszłym roku tego typu przedsięwzięcie zorganizowały wydawnictwa i eKsięgarnie, oferujące ebooki, przy okazji Targów Książki w Krakowie. Czytelnicy posiadający smartfon lub tablet mogli pobrać fragmenty książek na swoje urządzenia.  Obecnie w Krakowie podobną akcję promocyjną o nazwie „Czytaj KRK!” prowadzi wraz z kilkoma wydawnictwami Krakowskie Biuro Festiwalowe. Stroną techniczną zajmuje się Woblink.

Na czym czytać ?

Aby wziąć udział w akcji trzeba zainstalować na swoim smartfonie lub tablecie z systemem iOS lub Android, aplikację „Czytaj KRK!”, za pomocą20140904_140433481_iOS której pobierzemy ebooki skanując kody QR.

Skąd je wziąć? Jako mieszkaniec Krakowa mogę napisać, że są dosłownie wszędzie. Jadąc do pracy na samych przystankach naliczyłem ze dwadzieścia plakatów. Poza tym znajdziemy je w Bibliotekach Publicznych i placówkach kulturalnych miasta.

Tutaj pierwszy zgrzyt, za który obwiniam Woblink. Aplikacja dostępna jest tylko na dwa systemy. Elektroniczne ramię Znaku może się chwalić tym, że ich aplikacja do czytania ebooków dostępna jest nie tylko na te dwa systemy, ale także na BlackBerry czy Windows Phone. Tutaj tego zabrakło. Przedstawiciel Krakowskiego Biura Festiwalowego tłumaczył mi, że przy projektowaniu aplikacji kierowano się wyłącznie popularnością poszczególnych platform. Rozumiem argumentację, choć z powodu czytelniczego wykluczenia użytkowników innych systemów mobilnych, trochę smutno.

Niestety akcja pomija użytkowników czytników i ogranicza się tylko do smartfonów i tabletów.

Co dają?

Nie dają lecz wypożyczają. Po zeskanowaniu kodu interesującego nas tytułu mamy trzydzieści dni na lekturę. Aplikacja skwapliwie informuje nas o czasie, jaki do końca subskrypcji pozostał.

Co ważne: możemy pobrać tylko jeden tytuł. Jeśli w trakcie lektury zdecydujemy się na inną promowaną pozycję, to wcześniej pobrana zostanie skasowana. Jeśli zaś ponownie zeskanujemy czytany tytuł, to licznik znowu nam wystartuje od zera czyli zyskamy kolejne 30 dni.  Poza czytanym tytułem możemy w ramach aplikacji przeczytać fragmenty pozostałych książek dostępnych w danej edycji. Jak piszą autorzy projektu: „Tegoroczna akcja będzie miała trzy odsłony – lipcu –  sierpniu, październiku i na przełomie listopada i grudnia”.

Jakie książki były dostępne w I edycji przedstawia poniższe zdjęcie.

imageAplikacja

Aplikacja jest czytelna i wygodna w użyciu. Najwięcej miejsca zajmuje prezentacja tytułów dostępnych w edycji: okładki książek wraz z fragmentami do pobrania. Poza katalogiem dostępnych ebooków, dostępny jest skaner QR służący do pobrania interesującego nas tytułu na smartfon. Ku przestrodze: ebook pobierany jest od razu na smarturządzenie. Nie mamy więc czasu na szukanie WiFi itp.

Aby skorzystać z lektury i aplikacji trzeba się zarejestrować w aplikacji. Możemy to zrobić za pomocą Facebooka lub tradycyjnie założyć konto poprzez podanie maila itp.

Ja zarejestrowałem się w aplikacji na iPhone za pomocą konta Facebook. Liczyłem na to, że jak wezmę iPada, to zsynchronizuje mi konta, dzięki czemu będę mógł pobrać wybrany ebook także na tablet. Myliłem się. Przy próbie zalogowania się tym samym kontem na iPadzie wyskakuje błąd, który na stałe uniemożliwił mi korzystanie z tej aplikacji.  Każda kolejna próba logowania, czy to na iPhone, czy iPadzie skutkowała komunikatem widocznym na poniższym screenie. Mimo monitów w  KBF i pośrednio w woblinku błąd nie został usunięty. Może w drugiej edycji będzie lepiej? Mam nadzieję że na urządzeniach z Androidem podobne wypadki nie miały miejsca.

Co ciekawe, tradycyjna rejestracja nie jest aktywna.

 

20140820_225722000_iOSSzkoda, że rejestracja ogranicza się tylko do FB oraz maila, a brak Twittera czy G+.

Uważam, że karygodny i niezrozumiały jest brak synchronizacji między dwoma urządzeniami „Czytaj KRK!” w ramach jednego konta. W końcu nie każdy chodzi z tabletem po mieście, przynajmniej do czasu, gdy nie pobierze promocyjnego ebooka.

Komfort czytania

czytajkrk_53d9f9efe419a_fullSama aplikacja na iPhone wygląda przejrzyście i przyjemnie. Na górze od lewej mamy powrót do spisu książek, spis treści, regulację wielkości czcionki, rodzaj czcionki, a także wybór tła: biały, nocny i tak! Jest sepia!

Czyta się naprawdę dobrze: tekst jest wyjustowany, przewracaniu stron  towarzyszy animacja. Aplikacja pamięta, gdzie skończyliśmy lekturę.

Sama akcja bardzo mi się podoba. Książki dostępne w promocji są atrakcyjnymi tytułami, a nie żadnymi dziełami z domeny publicznej, dostępnej praktycznie dla każdego. Nie rozumiem dlaczego tak ciekawa promocja Krakowa ogranicza się tylko do samego miasta, a nie jest promowana poza nim. Pytałem o to w KBF. Otrzymałem informację, że plakaty akcji pojawiły się na katowickim Off Festivalu oraz podczas Literackiego Sopotu. Zapytałem także czy można udostępniać kody do książek w internecie. Okazało się, że zakaz dystrybucji kodów przez sieć jest obwarowany zapisami w umowie między organizatorem, a wydawcami udostępniającymi swoje treści w „Czytaj KRK!”.

Wyniki pierwszej edycji.

Łącznie pobrano  1109 całych ebooków i 965 fragmentów książek. Organizatorzy twierdzą, że pierwsza edycja zakończyła się dużym sukcesem. Trzeba zaznaczyć, że pierwsza liczba odnosi się wyłącznie do pobrań w Krakowie. Druga, do pobrań dokonanych także poza miastem.  Myślę, że nie da się jednak dokładnie oszacować liczby osób, które wzięły udział w akcji. Sam próbując aplikację pobrałem różne tytuły kilkakrotnie.

Ciekawe jest zestawienie popularności poszczególnych tytułów

wykres kołowy całość 2Najczęściej pobieranym tytułem jest zbiór opowiadań „Witajcie w Rosji” Dymitrego Gluhovsy’ego (353 strony w analogu). Patrząc na sytuację geopolityczną – to zrozumiałe. Chcemy więcej wiedzieć o Rosji i zrozumieć ją. Autor zajmuje stanowisko krytyczne wobec obecnej władzy na Kremlu, co jest zgodne z poglądami większości Polaków. Patrząc na to, że książkę „wypożyczamy” na miesiąc, wybór wydaje się racjonalny. Opowiadania można w każdej chwili porzucić bez uszczerbku dla całości.

Zaskoczyło mnie za to drugie miejsce, na którym znalazły się „ości” Ignacego Karpowicza (468 stron). Jest to obszerna powieść tegorocznego finalisty NIKE. Tutaj przerwanie lub niewyrobienie się w czasie ma poważniejsze konsekwencje niż przerwanie lektury opowiadań. Jednak z drugiej strony, kiedy, jeśli nie w wakacje, czytać obszerne książki?

Następna pod względem popularności jest powieść „Drzewo migdałowe”Także obszerna, bo licząca 382 strony. Dobrze, że dla osób, które nie zmieściły się w trzydziestu dniach Woblink zorganizował promocję na tytuły dostępne w pierwszej edycji „Czytaj KRK!”. Mogły one w spokoju dokończyć powieść.

Czytelnicy najrzadziej wybierali Magiczne drzewo”  Andrzeja Maleszki oraz „Haiku. Haiku mistrzów” Ryszarda Krynickiego. Pierwsza część cyklu powieści dla dzieci wydana została już dobrych kilka lat temu. Zdążyła się już doczekać adaptacji filmowej i czterech kolejnych części. Kto już miał ją nabyć, już to zrobił. Z drugiej strony zauważyłem,  że tablet czy smart fon, średnio nadają się do czytania książek przez dzieci. Mój dziewięcioletni syn czytając „Mikołajka” w ebooku wybiera zawsze Kindle Paperwhie II. Tablet woli ograniczyć do gier 😉

Bardzo zdziwiła mnie niska popularność tomiku Krynickiego. Sam jestem w trakcie czytania zbiorku „Haiku” Dariusza Brzóski-Brzóskiewicza. Ze względu na formę idealnie nadaje się do czytania na smartfonie. Szczególnie polecam lekturę w komunikacji publicznej. Dlatego dziwi mnie, że tylko 45 osób (tyle samo, co książkę Maleszki) pobrało ją przez aplikację Czytaj KRK!

Już tylko z kronikarskiego obowiązku przytoczę jak wyglądało pobieranie fragmentów ebooków:

wykres kołowy fragmentyZapraszam do tekstu informującego o drugiej edycji „Czytaj KRK!”

  • Cyfranek

    Inicjatywa „Czytaj KRK!” bardzo mi się podoba, sam skorzystałem i mogę tylko pochwalić. Jednak w jednej części nie zgodzę się z Twoją opinią: „Czyta się naprawdę dobrze”….to chyba korzystaliśmy z różnych aplikacji 😛
    Na początku nie działało zapamiętywanie ostatnio otwartej strony i poprawiono to dopiero po interwencji w Woblinku. Teraz ta podstawowa funkcja generalnie działa, poza przypadkami zaniku dostępu do sieci podczas czytania.
    Jednak przede wszystkim ciągłe wczytywanie książki mnie osobiście pozbawiło radości z czytania. Może to wynikać z faktu, że sporo prób korzystania z aplikacji podjąłem w podróży. A w podróży jak to w podróży, z internetami bywa różnie. Bez łączności z siecią książki zwyczajnie otwierać się nie chciały, choć niby wcześniej były „pobrane”. A jeśli sieć była przez chwilę, to otwierały się i owszem, ale po paru stronach zamiast tekstu były puste stronice. Osobiście przeczytałem w ramach pierwszej edycji dwie bardzo dobre książki, na które miałem największą ochotę (i tu chwała za to organizatorom i wykonawcom). Trzeciego e-booka zdążyłem pobrać, ale walczyć z aplikacją już siły nie miałem, pobrana książka pozostała nieprzeczytana (i tu pole do popisu dla wykonawcy wciąż otwarte).
    Sprawdzę co jest w drugiej edycji ruszam na miasto w poszukiwaniu nowych kodów 🙂