Książki Znaku w ebooku, czyli co powinno się znaleźć na półkach Woblinku

logaW mojej klasycznej biblioteczce, wydawnictwo Znak zajęło poczesne miejsce. Bardzo się ucieszyłem, gdy Woblink zmienił swą politykę i postanowił ebooki sprzedawać także na czytniki, a nie jak wcześniej to robił wyłącznie na tablety. Niestety, nie wszystkie pozycje Grupy Wydawniczej Znak dostępne w papierze doczekały się swego odpowiednika w wersji elektronicznej. Postanowiłem w kilku słowach napisać czczego brakuje, przynajmniej mnie, na półkach Woblinku. Pozwalam sobie zamieścić także kilka słów uzasadnienia wyboru.

Wiele tytułów ma obecnie wyczerpany nakład. Na stronie wydawnictwa czytelnicy zachęcani są do zgłaszania tytułów, które powinny być wznowione. Świetnym sposobem promocji ebooków, byłaby sprzedaż ciągła w formatach elektronicznych takich tytułów. Przykłady?

  • Wojciech Bonowicz – „Tischner” (autor jest cały czas związany ze Znakiem i dał zgodę na publikacje w formatach elektronicznych)nakład wyczerpany
  • Andrzej Friszke – „Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi”

czy

  • Adam Boniecki – „Kalendarium życia Karola Wojtyły”

Dodatkowym argumentem w  powyższych przypadkach są pokaźne gabaryty tytułów. Jeśli już jesteśmy przy „kobyłach”, to warto też byłoby wydać w ebooku:

  • George Weigel – „Świadek nadziei”

Pisząc o ważnych autorach wydających w Znaku, nie sposób nie wspomnieć o ks. prof. Józefie Tischnerze. Już w zeszłym roku w przeglądzie aplikacji i ebooków, które można wgrać na pierwszokomunijny prezent (czytnik, tablet, smartfon) odnotowałem poważny brak pozycji autorstwa ks. prof. mianowicie:

  • Józef Tischner – „Rozmowy z dziećmi. Kazania codzienne”

Tischner_Rozmowyzdziecmi_500pxNiestety, w tym roku nadal nie znajduję na wirtualnych półkach Woblinka tego tytułu, a jego nabyciem jestem w tym roku szczególnie zainteresowany.

Pozostając przy Mistrzu wypadałoby wydać w ebooku wszystkie tytuły dostępne w Znaku w formie tradycyjnych książek. Szczególnie uwiera mnie brak dwóch pozycji bardzo ważnych dla polskiej tożsamości

  • Józef Tischner – „Nieszczęsny dar wolności”

oraz Kościoła Katolickiego

  • Józef Tischner – „Tischner czyta Katechizm”

Wróćmy jednak do ks. Adama Bonieckiego. Wydawnictwo M wydało w ebooku Encykliki Jana Pawła II. Szkoda, że nie ma w tym formacie rozmowy – komentarza redaktora-seniora „Tygodnika Powszechnego” z Katarzyną Kolendą-Zaleską:

  • Adam Boniecki – „Zrozumieć papieża. Rozmowy o Encyklikach”

W zeszłym roku Znak wydał zbiór „Edytoriali” z „TP” księdza Adama (przez Woblink wydany w ebooku) pt. „Zakaz palenia”. Wypadałoby też wydać w formie elektronicznej pierwszą część, czyli:

  • Adam Boniecki – „Lepiej palić fajki niż czarownice”

Nie tylko w przypadku księdza Bonieckiego Woblink ma zaległości wobec wydań w ramach jednej serii. W zeszłym roku Znak wydał dwie świetne książki historyczne: „Tajne państwo” Jana Karskiego oraz

  • Jan Nowak-Jeziorański – „Kurier z Warszawy”

Niestety tylko pierwsza z nich doczekała się wersji MOBI/EPUB

 Ważną osobą dla Kościoła jest pomocniczy biskup krakowski Grzegorz Ryś. Fajnie, że Woblink udostępniłrelikwie „Kościelną wiosnę”. Jednak jeszcze jako ksiądz wydał on dwie świetne książki dotyczące historii Kościoła:

  • bp. Grzegorz Ryś – „Inkwizycja”
  • bp. Grzegorz Ryś – „Celibat”

Jako dopełnienie proponuję jeszcze elektroniczną wersję:

  • Jan Kracik – „Relikwie”

Na zakończenie wspomnę jeszcze o kolejnym tomie serii Znaku 50/50. Już jakiś czas temu na rynku pojawił się

  • Moliere – „Tartuffe, Don Juan, Mizantrop”

podobnie z resztą wydana wcześniej:

  • Jarosław Iwszkiewicz – „Matka Joanna od Aniołów”

Na wersję elektroniczną czytelnicy nadal czekają.

Mam nadzieję że tych kilka powyższych tytułów stanowić będzie inspirację zarówno dla decydentów w Woblinku, jak i Znaku. Pozwoliłem sobie powyższą listę wysłać do wydawnictwa. Liczę na to, że liczba ebooków będzie wreszcie doganiać liczbę tytułów wydanych w papierze.

  • Michał Kasperczak

    Bardzo interesujący wpis. Jako że jestem niewidomy i książki elektroniczne czytam głównie mową syntetyczną, bądź z komputera, bądź z IPhone’a, to fakt tak nieskrępowanego rozprzestrzenienia się e-booków w Polsce uważam za znamienny. Nie trzeba już tyle skanować, by móc coś przeczytać. Przez te wszystkie promocje kupuję oczywiście jeszcze więcej książek, niż drukowanych, ale na to akurat nie narzekam.
    Wracając do treści wpisu, brakuje mi najgrubszych książek, przede wszystkim biografii Miłosza, Andrzeja Franaszka (kupiłem w druku, ale nie chce mi się skanować 1000 stron i czekam czekam prawie już 4 lata 🙁 ), tomu Ireny Grudzińskiej-Gross W 40-tym nas Matko na Sibir zesłali, ogromnego dwutomowego wyboru rozmów Jana Pawła II z intelektualistami, który 5 lat temu wydany, jakoś tak przemknął.
    Tyle na początek.

    A sam Woblink, super. Jeszcze tylko płatność 1-kliknięciem kartą i wysyłka na Dropbox. Będzie idealnie. Co prawda ta księgarnia ma u mnie pewien minus, z uwagi na problemy dostępnościowe – sporo nie da się zrobić samą klawiaturą, ale to i owo już poprawili.

  • Wiola Kurkowska

    Ja się bardzo cieszę, że e-booki tak się rozrastają. Ja z kolei w minionym roku odkryłam wydawnictwo rozpisani. pl, których e-booki również sobie bardzo cenię. Myślę, że wydanie e-booka jest tanie, a co za tym idzie, dają one szanse na wybicie się kolejnych, młodych autorów. Do tego dla czytelnika łatwiej je mieć ze sobą i przenosić.