Legimi: „Czytaj bez limitu”, test usługi (część pierwsza)

logo-legimi

Polski rynek ebooków przeżywa bardzo szybki rozwój zarówno pod względem ilości oferowanych tytułów,  jak i ich dostępności na różne urządzenia i systemy mobilne. Księgarnia Legimi jako pierwsza zaczęła oferować na polskim rynku  usługę polegającą na udostępnieniu całej oferty księgarni w zamian za stałą, miesięczną opłatę. Poniżej przedstawiam test usługi Legimi.

Planowany start oferty Czytaj bez limitu” na 14 listopada musiał zostać przełożony. Okazało się, że nie wszyscy wydawcy, których oferta znalazła się w abonamentowej ofercie Legimi wyrazili na to zgodę. Po niespełna dobie dostęp abonamentowy zawieszono, a przedstawiciele księgarni zaczęli podpisywać umowy z poszczególnymi wydawcami na udostępnienie ich tytułów w ramach usługi.

W efekcie „Czytaj bez limitu” wystartowało 13 grudnia 2012 z ofertą nieco uboższą niż początkowo zakładano, ale za to bez protestów wydawców. Mimo, że mój czytnik ebooków Kindle jest pełny ebooków, skorzystałem z promocyjnej oferty dwutygodniowego darmowego dostępu do usługi, by podczas lektury sprawdzić jak się „Czyta bez limitu”.

Pakiety i opłaty

Legimi w ramach swojej usługi proponuje dwa pakiety dostępu: smartfon za 9,90 zł za 30 dni dostępu do księgarni oraz 19,90 zł za dostęp do czytania bez limitu na tablet + smartfon. Niestety tutaj muszę dać pierwszy minus: tablet ogranicza się tylko do iPada, a  smartfon do iPhone’a. Nie wiem z czego wynika to ograniczenie, tym bardziej, że Legimi oferuje na stronach swojej księgarni tablet Dante pracujący pod systemem Android.  Poza tym aplikacja do normalnego czytania zakupionych ebooków, jest jedną z najlepiej rozpowszechnionych. Posiada wersję na Androida, iOS, a także Windows Phone, co w przypadku innych księgarń nie jest wcale częstą praktyką.

Cena dostępu do usługi „Czytaj bez limitu” jest podobna do tej, którą oferują wkraczające do nas serwisy muzyczne: Deezer, Spotify czy WiMP, które podobnie jak Legimi oferują dostęp za opłatą. Tak jak pisałem opłata pobierana jest za pomocą konta PayPal (PP) i środków na nim zgromadzonych, kartą podpiętą do PP lub tradycyjnym przelewem.

Synchronizacja

Jak sprawuje się ten mały ekosystem? Postaram się to opisać w poniższym teście. Księgarnia obiecuje, że „Czytaj bez limitu” pozwala synchronizować książki na urządzeniach w ramach tego samego konta abonenckiego. Mnie, najpierw podczas testowania usługi, a teraz podczas miesiąca normalnej prenumeraty wersji iPhone + iPad nie udało się dobrze zschynronizować urządzeń. Przedstawiają to zdjęcia, zrobione najpierw podczas lektury „Mapa i terytorium” Michaela Houellebecqa czytanej przeze mnie na  iPadzie i próby kontynuowania lektury na iPhone. Mimo zmiany ustawień na synchronizację w tle, nie udało się smartfonowi przejść do fragmentu, gdzie skończyłem czytać na tablecie. Poniższe zrzuty wykonałem w tym samym czasie po synchronizacji ze sobą obu urządzeń.

foto1 - synchro

Widok ebooka na iPadzie w położeniu poziomym.

foto2-synchro iphone

Miejsce na którym otwarł się ebook na iPhone po synchronizacji z tabletem.

Sytuacja zmieniła się dopiero podczas opłacenia abonamentu za kolejny miesiąc. Po odłożeniu iPada i włączeniu iPhona, aplikacja Legimi sprawdziła czy usługa jest opłacona, zaktualizowała stan i przy okazji zsynchronizowała miejsce, gdzie skończyłem czytać powieść na tablecie. Tak więc Epilog odnalazł się już bez problemu na obu urządzeniach.

Usługę synchronizacji ebooka w usłudze Legimi można porównać do tej, jaką proponuje Amazon na czytnikach oraz aplikacji Kindle. eKsiążkę czytam równolegle na amazonowym czytniku Kindle Classic, po ciemku na iPadzie, a także często na smartfonie z Androidem (samsung Galaxy SIII). Aplikacja ta nie ma żadnych kłopotów z synchronizacją lektury na różnych urządzeniach bez względu na system na jakim splikacja jest zainstalowana. Jedyny warunek, który musi być spełniony to zalogowanie urządzenia do internetu. Tam działa to bezbłędnie, Legimi synchronizację musi to jeszcze dopracować.

 Komfort czytania 

Książki na Legimi można czytać trzymając smartfon czy tablet zarówno w pozycji horyzontalnej jak i wertykalnej.

foto4a-wygląd ustawień aplikacji

 

 

 

 

 

 

Możemy zablokować jedną z pozycji lub pozwolić aplikacji by dostosowywała położenie tekstu automatycznie do ustawienia urządzenia.

 

foto6-poziomy wygląd

 

 

 

 

 

 

 

Położenie horyzontalne sprawia, że czytany ebook stylizowany jest na zwykłą książkę. Tekst prezentowany jest w dwóch kolumnach, przedzielonych linią.

Ciekawym zabiegiem jest wyświetlanie w prawym dolnym rogu stron pozostałych do końca rozdziału. Trzymając tablet poziomo po przejściu na następną licznik przeskakuje co dwie pozycje. Inaczej jest przy położeniu pionowym, gdzie strony odlicza  tradycyjnie. Kolejną przydatną funkcją jest też pasek postępu czytania, który pokazuje na dole strony ile procent książki mamy już za sobą.

Niestety, przy czytaniu w poziomie zauważyłem pewien kłopot. Jeśli skończyłem lekturę rozdziału i przy następnym otwarciu aplikacji chcę kontynuować lekturę, to przerzuca mnie na ostatnią stronę przeczytanego rozdziału, a nie na pierwszą kolejnego. Szczerze pisząc jest to dla mnie irytujące, bo podczas czytania nie zwracam uwagi na numerację rozdziałów i otwierając aplikację Legimi zawsze zaskakuje mnie, że jestem w środku tekstu i dezorientuje, w którą stronę mam się poruszyć, by znaleźć miejsce, gdzie skończyłem. Cyferki na dole są w takich sytuacjach niezastąpione.

foto7-tryb nocnyAplikacja Legimi posiada duże możliwości konfiguracyjne. W menu ustawienia możemy zmienić zarówno krój czcionki jak i rozmiar czytanego tekstu. Czytelnik może także wybrać tryb dzienny (czarny tekst a białym tle) lub nocny (biały tekst na czarnym tle).

Niestety, tutaj jestem zmuszony dać minus, bo czytanie na iPadzie po prostu męczy. O ile w trybie dziennym ekran „wali po oczach” jak każdy LCD, to w trybie nocnym po kilkuminutowej lekturze literki zaczynają odrywać się od tła i skakać wesoło po ekranie, zyskując trójwymiarowy wygląd. Fakt, jestem przyzwyczajony do klasycznych e-czytników z technologią e-ink, gdzie komfort lektury jest bezkonkurencyjny, ale wydaje mi się że stworzenie tła ebooka w sepii nie jest poza zasięgiem twórców aplikacji. Tym bardziej, że w aplikcji Kindle właśnie sepia czyni lekturę przyjemniejszą i mniej męczącą dla oczu. Kolejną przydatną funkcją jest też pasek postępu czytania, który pokazuje na dole strony ile procent książki już przeczytaliśmy.

Dalszy ciąg recenzji wraz z podsumowaniem w Legimi: „Czytaj bez limitu”, test usługi (część druga)

 

  • Legimi mnie zawiodło! Model biznesowy jest ciekawy, ale wykonanie i technologia rażą niedoróbkami i błędami. Korzystając blisko tydzień z usługi wkurzały mnie te błędy, o których piszesz. Synchronizacja nie działa tak jak trzeba. Czytałem książkę na iPhonie i na iPadzie i nie zdarzyło się, by była poprawna. Ba, po wyłączeniu działania aplikacji w tle i jej ponownym uruchomieniu lądowałem 20 stron wcześniej niż skończyłem. Zmiana z położenia horyzontalnego na wertykalny i na odwrót skutkowała błędami i rozwalaniem tekstu. O ile aplikacja mobilna Kindle czy iBooks są dla mnie wzorcem, to Legimi jest słabą kopią. Dość powiedzieć, że rzuciłem w kąt aplikację i czytaną książkę kupiłem na Kindle 🙂

  • Andrzej

    Ciekawe to co piszecie. W ogóle mam wrażenie, że tę krytyczne opinie pisze chyba konkurencja. Kilka razy się na taką natknąłem, a sam z Legimi korzystam od początku. Generalnie tak: książki wypadają bardzo korzystnie (19 zł/mies, i nie trzeba ciągle „polować” na przeceny), przeczytałem już 6 i to się liczy. Zdarzyło mi się, że apka się zrestartowała, to nie powiem. Ale oóglna ocena jest MEEGA POZYTYWNA! Tanio, nowocześnie. Bomba! Więcej takich firm w Polsce (bo o ile dobrze się zorientowałem, to nawet na świecie nie ma czegoś takiego). Ale my polacy to lubimy sobie ponarzekać, nawet jak mamy coś lepszego i pierwsi. taki naród… 😉

    • Wszystko zależy od skali porównawczej. Model biznesowy to jedno, a strona technologiczna drugie. Tyle, że ten konkretny model, oparty na urządzeniach mobilnych wymusza udostępnienie aplikacji wysokiej jakości. W przypadku Legimi póki co tak nie jest. Punkty odniesienia podałem wyżej. Jeżeli po kilku dniach korzystania – raz na iPhonie, raz na iPadzie – za każdym razem musiałem wertować książkę, żeby sprawdzić, gdzie czytałem wcześniej, na drugim urządzeniu, to aplikacja nie spełnia moich oczekiwań.

    • Naprawdę podoba pomysł na czytanie w sieci. Wykonanie zawiera jednak wiele niedoróbek. Liczę że moje teksty przyczynią się do ich wyeliminowania. Oskarżanie mnie o tzw. czarny PR uważam za nieuczciwe i bezpodstawne. Nie mogę być bezkryryczny wobec czegoś tylko dlatego że zostało zrobione i wymyślone w Polsce. Jutro pojawi się druga część testu zapraszam do lektury, a później polemiki.