Przyszłość prasy cyfrowej – postscriptum

paywallPisząc poprzedni tekst dotyczący przyszłości rynku prasy cyfrowej, nie przypuszczałem, że życie tak szybko dopisze epilog. W swoim wpisie podałem przykład felietonu red. Kolendy-Zaleskiej i inspiracji, jaką stanowił on dla redaktora serwisu Na Temat.

Dzisiaj obserwujemy przypadek, który tłumaczy, dlaczego Agory nie stać na całkowite skrycie swoich treści za paywallem. Poza tym, potwierdza on wspomnianą wczoraj przeze mnie tezę Przemysława Pająka, że obecnie teksty źródłowe są w pełni zastępowalne omówieniami.

Omawiany przeze mnie przypadek, to wywiad jakiego udzieliła Justyna Kowalczyk należącemu do Agory serwisowi Sport.pl (objętemu także paywallem).

Nie będę się tutaj rozwodził nad treścią. Na pewno od strony dziennikarskiej jest to materiał atrakcyjny, czytany i szeroko komentowany.

Sprawdziłem w kilku źródłach (bing.pl, google.pl, news.google.pl), jakie strony wyskoczą po wpisaniu hasła „Justyna Kowalczyk”. W żadnym z nich nie znalazł się na pierwszym miejscu link do źródła czyli całego wywiadu na Sport.pl. Zaroiło się za to, szczególnie na „bingu”, od omówień w praktycznie wszystkich mediach.

IMG_0112 (3)

 

Podobnie było wczoraj wieczorem. Radek Zaleski na swoim profilu FB zamieścił screen wyników google.pl po wpisaniu hasła: „depresja Kowalczyk”. Pierwszy wynik prowadzi do Onet.pl, a drugi do Faktu”.

IMG_0115

Muszę zaznaczyć, że redakcja Sport.pl nie zdecydowała się umieścić tekstu wywiadu za paywallem. Cały wywiad jest dostępny dla każdego czytelnika. Pytanie: co by się stało, gdyby dostęp do niego został ograniczony? Ilu czytelników zdecydowałoby się zapłacić za tę treść? Oczywiście jestem pewien, że liczba omówień byłaby taka sama, jak przy opublikowaniu wywiadu w „przestrzeni otwartej”.

Odpowiedź na pytanie: czy i jakie treści „chować” za paywallem, wydaje się złożona i niejednoznaczna. Decyduje w takim przypadku kalkulacja z rentowności poszczególnych tekstów: czy większy zysk przyniosą wyświetlane przy tekście reklamy czy środki pozyskane z prenumeraty cyfrowej płaconej przez czytelników.

IMG_0117

Serwis Sport.pl zdecydował się na zaznaczenie ekskluzywności materiału zwrotami: „tylko u nas” oraz „cały wywiad”.

* – zdjęcie z nagłówka pochodzi ze strony MWpartners.com

  • Cyfranek

    Dzięki za wpis. Z podanych powyżej powodów czytuję regularnie portal gazety i starannie omijam „agregatory” jak wspomniany onet. Ilość i jakość reklam na gazecie jest coraz bardziej przytłaczająca, ale i tak jest to lepsze od tabloidowości innych serwisów powielających tematy i treści.