Powieści Milana Kundery w ebooku. Kilka refleksji na temat cyfrowych wersji książek

Stało się to w maju 2024 roku. Przeglądałem sobie promocje na jednej z porównywarek cen ebooków, by sprawdzić, czy nie ma cenowej super okazji na jedną z obserwowanych przeze mnie pozycji. Jakież było moje zdziwienie, gdy na stronie w dziale „Aktualne premiery e-booków” pojawiła się książka „Nieznośna lekkość bytu” Milana Kundery.

Należy się tutaj chwilkę zatrzymać. Milan Kundera, to pisarz pochodzący z Czechosłowacji, zmarły w 2023 roku. Jeden z największych współczesnych autorów naszego południowego sąsiada. Poza literaturą był znany z tego, że sprzeciwiał się publikacji swoich dzieł w formatach elektronicznych. Owszem, byli autorzy, którzy deklarowali swoją niechęć do ebooków. Przykładem może być tutaj Zygmunt Bauman, który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mówił: „Ja na przykład bardzo lubię papierowe książki. M.in. dlatego, że jak czytam, to lubię podkreślać w nich to, co zwróciło moją uwagę. Lubię też zaginać rogi, żeby wiedzieć, jak do tego trafić – mówił. Przyznał, że korzystał kiedyś z czytnika e-booków, ale z niego zrezygnował. Dlaczego? – Bo próbowałem zaginać ekran, ale się nie dało”. Książki profesora były jednak dostępne w cyfrowych formatach.

Przypadek Kundery jest jednak zupełnie inny. Pisarz krytycznie wypowiadał się o dygitalizowaniu treści, co wyraźnie zaznaczał w umowach z wydawcami. W 2012 roku podczas przyjmowania nagrody przyznawanej przez Francuską Bibliotekę Narodową – Prix de la BNF, Kundera stwierdził: „Od kilku lat, wszędzie, do swoich wszystkich umów, dodaję klauzulę stwierdzającą, że moje powieści mogą być publikowane tylko w formie tradycyjnej książki.” Jako powód podał obawę o przyszłość wydań papierowych książek „Chcę, aby moje powieści pozostały wobec nich lojalne” (cytat za Booklips.pl).

Tak więc znając tę szeroko komentowaną wypowiedź, zmiana w podejściu do ebooków mnie zaskoczyła. Przypominam, że pisarz zmarł w 2023 roku, w związku z czym obecnie prawa do wydań mogą być w posiadaniu spadkobierców lub/i wydawców.
Niestety, nigdzie nie znalazłem dokładniej informacji na ten temat. Sprawdziłem, że ebooki Kundery dostępne są zarówno w amerykańskim Amazonie, jak i w Barnes and Noble.

Wysłałem pytanie do WAB, które jest wydawcą książek Kundery w Polsce. Otrzymałem taką odpowiedź: „Wersje elektroniczne książek autora pojawiają się wraz z wydaniem jego dzieł w nowych wydaniach i sukcesywnie będą się pojawiały z kolejnymi tytułami. Było to uzgodnione z autorem jeszcze przed jego śmiercią”.

Podobną odpowiedź uzyskałem zadając pytanie Chat GPT 4: „Czy Milan Kundera wydał zgodę na publikację swoich książek w ebooku?” „Tak, wygląda na to, że Milan Kundera wyraził zgodę na publikację swoich książek w formacie ebook. Na przykład, jego znana powieść “Nieznośna lekkość bytu” jest dostępna jako ebook na Amazon. Ponadto, inne dzieła Kundery są dostępne w formacie elektronicznym w różnych księgarniach internetowych. Wydaje się, że z czasem autor zaakceptował cyfrową formę swoich prac, co pozwala na łatwiejszy dostęp do jego literatury dla czytelników na całym świecie”.
Niestety, nie udało mi się wyszukać bardziej szczegółowych informacji.

Co ciekawe troszkę inaczej zadane pytanie: „Czy Milan Kundera wyraził zgodę na wydanie swoich książek w formie ebooka?” AI wygenerowało inną odpowiedź: „Milan Kundera, czeski poeta i pisarz, jest znany z kontestowania współczesnej techniki i odmowy uczestnictwa w cyfrowym świecie. Co ciekawe, od lat uważa się za twórcę francuskiego (posiada francuskie obywatelstwo) i żąda, aby jego powieści w księgarniach trafiały na półki z literaturą francuską. Konsekwentnie wydaje swoje książki tylko w wersji papierowej i odmawia publikacji w formie ebooków”.
Nie wiem, czy wpływ na odpowiedzi miało to, że zdawałem oba pytania w kilkudniowym odstępie?

Gdy zobaczyłem Kunderę w ebooku skłoniło mnie to do szerszych przemyśleń na temat tego, kiedy kończy się władza pisarza nad swoim dziełem. Czy przy tak kategorycznym sprzeciwie digitalizacji spadkobiercy mają prawo do dysponowania spuścizną artysty? Nie chodzi o wymiar prawny, bo na pewno jest wszystko zgodne z literą prawa, ale o etykę.

Znamy przypadki, gdy wola zmarłego nie została uszanowana. W Polsce za przykład mogą służyć pamiętniki Jana Pawła II, który w testamencie polecił swojemu sekretarzowi spalić osobiste notatki. Kard. Stanisław Dziwisz w tym aspekcie nie wykonał polecenia i światło ujrzała książka „Jestem bardzo w rękach Bożych. Notatki osobiste 1962-2003″. 

W sumie samą kwestię praw zmarłego do jego wizerunku można rozszerzać nie tylko na spuściznę, ale także na samą osobę zmarłego. Przed wydaniem książki „Primadonna. Biografia Bogusława Kaczyńskiego” czytałem na facebookowym profilu  wydawnictwa Agora  jej zapowiedź, w której opisano homoseksualizm bohatera książki i skrzętne ukrywanie tego faktu przed opinię publiczną. Jejku! Co się działo w komentarzach pod postem. Zwolennicy nieujawniania takich faktów odsądzali od czci i wiary nie tylko samo wydawnictwo, ale również autora i komentatorów mających odmienne zdanie.

Inny znowu przypadek, to biografia Ryszarda Kapuścińskiego autorstwa Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction”, który przedstawił swojego bohatera w krytyczny sposób. Skończyło się procesem z wdową po mistrzu reportażu (wygranym zresztą przez autora i wydawcę) i czasowym wstrzymaniem dystrybucji książki.

Najbardziej chyba kuriozalnym przeciwnikiem ebooków jest lider Kultu Kazik Staszewski, który już w czerwcu 2013 roku na stronach portalu Gazeta.pl niechętnie i dosyć agresywnie wypowiadał się o czytnikach, eczytaniu i eczytelnikach.
Pozwolicie, że posłużę się cytatami wyciągniętymi z wywiadu z wokalistą Kultu przez Roberta Drózda ze Świata Czytników:

To może czytnik chociaż pan ma?

– Nie i powiem panu, że niejaką niechęć wzbudzają we mnie ludzie, którzy w pociągu czytają książkę z czegoś takiego. Chętnie bym im to wyrwał i wyrzucił przez okno.

Dlaczego? Przecież można mieć 10 książek w jednej.

– No właśnie, czytałem kiedyś taki artykuł o tym, ile możesz zabrać książek w tradycyjnej formie na wakacje – cztery, pięć? A tu możesz zabrać 2300. Tylko pytanie, ile tych wakacji byś potrzebował, żeby te 2300 książek przeczytać? Dla mnie to pewnego rodzaju kreacja własnej nowoczesności. Ginie też coś takiego, jak magia sali kinowej. Filmy ściąga się z sieci, a potem ordynarnie ogląda na jakimś monitorku i dwóch ch… głośniczkach, podczas gdy film całą swoją moc objawia dopiero w kinie.

[…]

Tylko o czym będzie pan rozmawiał ze swoimi wnuczkami, o których śpiewa pan w „Dobrze być dziadkiem”? Ja, szczerze przyznaję, sam już nie nadążam.

– No to jeśli pan nie nadąża, to gdzie ja mam się silić na wyścigi z młodymi? Nie, ja jestem przyzwyczajony do tradycyjnych form obcowania z kulturą, literaturą, muzyką itd. I myślę, że już jest za późno, żebym mógł coś tu zmienić. Literatura to musi być papier, książka, fotel, a częściej jeszcze pozycja horyzontalna; to musi być zapach tej książki i druk, który sam w sobie też bardzo wiele przecież wnosi. Tak samo rzecz ma się z gazetami. Gazeta musi być dla mnie w formie papierowej ze zdjęciami, które mogę nie tyle nawet obejrzeć, co wręcz dotknąć. Nie muszę i nie mam ochoty przyspieszać w ten sposób”.

To wszystko jest tym bardziej interesujące, że mimo aż tak wrogiego stosunku do e-czytelnictwa można znaleźć trochę treści opatrzonych nazwiskiem Pana Staszewskiego.
Trzeba oddać honor, że przynajmniej trzy pozycje, które zostały niedawno wznowione tj. „Idę tam gdzie idę. Dalej. Kazik Staszewski. Autobiografia” (rozmawia Rafał Księżyk), „Niepiosenki grubiej” oraz „Kult. Biała księga” są obecnie dostępne jedynie w formie papierowej. „Kazik. Biała księga” nie miał nigdy wersji ebookowej.

Mimo wszystko liczyłem na większą tolerancję dla osób, które wybierają e-czytanie. Kuriozalny wydaje mi się argument Kazelota „czytałem kiedyś taki artykuł o tym, ile możesz zabrać książek w tradycyjnej formie na wakacje – cztery, pięć? A tu możesz zabrać 2300. Tylko pytanie, ile tych wakacji byś potrzebował, żeby te 2300 książek przeczytać?”
Każdy posiadacz czytnika wie, że  posiadanie przy sobie nic nie ważących 2300 książek nie jest żadnym problemem. Niczego nie trzeba od razu czytać. To tak jakby Kazik musiał przesłuchać wszystkie 100 mln utworów dostępnych na Spotify tylko dlatego, że posiada do nich dostęp…

Ciekawy jestem czy doczekamy się ekranizacji kolejnych książek Milana Kundery (zabronił ich filmowania w 1988 roku po premierze „Nieznośnej lekkości bytu”). Interesujące jest też, czy zmieni w przyszłości zdanie Wojciech Cejrowski, który też nieraz mówił, że jest przeciwnikiem ebooków i nie wyraża zgody na ich dystrybucję w wersji cyfrowej.